Umowa została sfinalizowana. Sędzia federalny w San Francisco formalnie zatwierdził ugodę w wysokości 1,5 miliarda dolarów, co stanowi największą w historii ugodę w ramach pozwu zbiorowego dotyczącego naruszenia praw autorskich.

Antropia się opłaca. Autorzy zarabiają. Spór prawny dotyczący sposobu, w jaki gigant sztucznej inteligencji budował swoją bazę wiedzy, został ostatecznie rozstrzygnięty.

Jak sprawa została rozstrzygnięta

Sędzia okręgu federalnego Arisely Martinez-Elgin podpisał ostateczne postanowienie 20 lipca. Pozew złożyli czołowi powodowie, w tym Andrea Bartz i Kirk Wallace Johnson. Twierdzili, że Anthropic ukradł książki.

Konkretnie rozmawialiśmy o pirackich bibliotekach: LibGen i PiLiMi. Firma Anthropic wykorzystała te „cienie” archiwa do stworzenia swojej kolekcji książek.

Ale tutaj jest kluczowy punkt, który czyni tę osadę wyjątkową. W pozwie nie zarzucono, że szkolenie sztucznej inteligencji na materiałach chronionych prawem autorskim jest nielegalne. Trybunał orzekł już, że sam proces uczenia się jest dozwolonym użyciem.

Główny spór toczył się wyłącznie wokół tego, w jaki sposób Anthropic uzyskało dostęp do książek.

Problem nie leżał w modelu. Problemem była metoda. Nielegalne nabycie. Mówiąc najprościej.

Kto dostanie pieniądze?

Kto więc skorzysta na tym stosie wartym pół miliarda dolarów?

Autorzy i wydawcy, których prace znajdują się na „Liście dzieł” Anthropic. Wysokość odszkodowania? Za każdą uszkodzoną książkę około 3000 dolarów.

Pomyśl o tej liczbie.

Jest to około czterokrotność standardowego minimum w przypadku spraw o naruszenie praw autorskich w Stanach Zjednoczonych. To znacząca wypłata dla twórców, których prace zostały zebrane bez pozwolenia.

Aktywność była ogromna. Nadesłano ponad 440 tysięcy książek. Stanowi to ponad 91% wszystkich prac kwalifikujących się do rekompensaty. Większość autorów otrzymała już swoją część.

Czego to NIE obejmuje

Nie popełnij błędu. Ta osada jest wąska.

Obejmuje jedynie odpowiedzialność przeszłą. Sposób, w jaki dane zostały wcześniej uzyskane. Ten statek już wypłynął.

Nie chroni firmy Anthropic przed przyszłymi procesami sądowymi. Jeśli autor uważa, że ​​działanie chatbota zaszkodziło jego twórczości, nadal może wnieść sprawę do sądu. Sędzia wyraził się bardzo jasno: zwolnienie z odpowiedzialności nie obejmuje przyszłych szkód. Nie odnosi się do twierdzeń „opartych na wynikach modeli sztucznej inteligencji”.

Drzwi pozostają otwarte dla nowych roszczeń. W przyszłości wszystko będzie otwarte na wyzwania.

Odrzucone roszczenia

Nie była to pełna swoboda działania. Sąd wysłuchał 54 różnych zastrzeżeń i uwag. Członkowie klasy i osoby trzecie przedstawiły żądania.

Niektórzy chcieli poszerzyć listę objętych prac. Inni domagali się sprostowań niepieniężnych: podanie źródła. To była wielka prośba. Byli też radykałowie, którzy chcieli, aby Anthropic całkowicie usunęło swoje modele.

Sędzia Martinez-Elgin odrzucił wszystkie te twierdzenia.

Jego uzasadnienie? Żądania te wykraczały poza zakres tego konkretnego pozwu. Chodziło o odszkodowanie za kradzież, a nie o referendum w sprawie istnienia samej sztucznej inteligencji. Sąd ściśle ograniczył zakres sprawy.

Konsekwencje

Po zatwierdzeniu zamówienia status sprawy zmienia się z „aktywnego” na „zamknięty”.

Ale praca nie jest jeszcze całkowicie ukończona. Sąd w dalszym ciągu kontroluje dystrybucję pieniędzy. Upewnianie się, że autorzy rzeczywiście dostają to, co im obiecuje.

Znamy precedens. Znamy wysokość wpłaty. Nie wiemy jednak, co Anthropic zrobi dalej. Mają dane. Mają osadę. Nadal mają chatbota, który generuje tekst na podstawie tych samych danych. Produkcja pozostaje zmienną, której nikt nie może w pełni kontrolować.