Technologia rozwija się z zawrotną szybkością, ale sekrety nie zawsze podążają za talentem.

W piątek Apple złożył pozew przeciwko OpenAI. Sytuacja wygląda niezwykle ponuro. W pozwie zarzuca się gigantowi sztucznej inteligencji oraz dwóm byłym pracownikom Apple prawdziwy rabunek, a mianowicie kradzież tajemnic handlowych związanych ze sprzętem Apple.

Kłusownictwo pracowników to jedno. Kradzież ich sekretów to zupełnie coś innego. OpenAI twierdzi, że ma zerowe zainteresowanie tajemnicami handlowymi innych firm. Ich przedstawiciel udzielił jasnego wywiadu na temat tworzenia technologii dla każdego. Brzmi szlachetnie. Ale według Apple przyjrzyjmy się, co dokładnie wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami.

Wewnętrzny spisek

Wszystko zaczęło się od inżyniera imieniem Chang Liu. Pracował jako starszy inżynier systemów elektrycznych w Apple. W styczniu 2020 odszedł z firmy i przeniósł się do OpenAI. Czekaj, w 2020 czy 2025? Sprawdźmy reklamację. Wygląda na to, że niedawno wyszedł i nie oddał służbowego laptopa. Opuszczenie rozmowy kwalifikacyjnej tylko pogorszyło sprawę.

Tutaj zaczyna się zabawa.

Według Apple Liu odkrył lukę w systemie uwierzytelniania. Nie jest to typ, który można łatwo naprawić. I taki, który pozwolił mu na swobodny dostęp do danych. Wykorzystał tę lukę, aby niepostrzeżenie pobrać pliki. Dziesiątki plików. Poufny. Specyfikacje techniczne produktów, które nie trafiły jeszcze na rynek. Prezentacje inżynierskie.

I nie tylko skopiował dane dla siebie. Udzielał rad koledze. Wyjaśnił jej, jak ukryć ślady przed służbami bezpieczeństwa. Jakie pliki warto studiować. Pomógł jej przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej w OpenAI, wykorzystując wewnętrzne sekrety Apple. Wygląda to bardzo przemyślanie.

„Podstępne pobieranie” brzmi całkiem uprzejmie, prawda?

Następny jest Tang Yew Tan. Ekspert sprzętowy. Pracował w Apple przez dwadzieścia cztery lata. Wiceprezes ds. iPhone’a i Apple Watch. Widział wszystko. Z pozwu wynika, że ​​wykorzystał ten dostęp na korzyść swoich nowych szefów w OpenAI.

Kilka miesięcy przed wyjazdem zaczął wysyłać sobie krótkie oświadczenia. Informacje o dostawcach. Sekrety branży. Będąc w OpenAI jako dyrektor ds. sprzętu, nie zwalniał tempa. W pozwie zarzuca się, że uczynił temat kradzieży tematem rozmów podczas rozmów kwalifikacyjnych. Poprosił kandydatów, aby na rozmowy kwalifikacyjne przynosili prawdziwe komponenty Apple.

Do pokazania i opowiedzenia.

Czy to ma dla ciebie jakiś sens? Dlaczego kandydat do pracy miałby zabrać ze sobą elementy wewnętrzne, chyba że chcesz je zobaczyć? Sprawdzać? Lub dodać do bazy skradzionej własności intelektualnej?

Wierzchołek góry lodowej

Apple wierzy, że to dopiero początek. Nazywają to „wierzchołem góry lodowej”. Twierdzą, że kultura OpenAI normalizuje takie działania.

Dział hardware to nie tylko nowy kierunek. Jest roztrzęsiony. Według pozwu fundament jest zgniły, ponieważ opiera się na czymś, co w ogóle nie powinno należeć do OpenAI.

Kodeks Mikro. Być może widzieliście zwiastuny tego urządzenia. Mała klawiatura makro dla agenta programowania AI. Wydany w lipcu. Śliczny gadżet. Może zbyt ładny, jeśli jest zbudowany według skradzionych specyfikacji.

Batalia prawna dopiero się zaczyna. Nie należy się tu spodziewać jednoznacznego rozstrzygnięcia i najprawdopodobniej w najbliższej przyszłości go nie będzie. OpenAI nadal idzie do przodu, Apple kontratakuje, a wszyscy zastanawiają się: czy ich urządzenia stacjonarne są bezpieczne? Albo czy są legalne? Albo chociaż oryginał?

Technicznie rzecz biorąc, błąd w systemie został usunięty. Ale luka zaufania pozostaje otwarta.