A24 to już nie tylko studio. Taki jest nastrój. Estetyka. Widzisz film z ziarnistą kliszą, egzystencjalnym niepokojem i ścieżką dźwiękową Maca DeMarco czy Sufjana Stevensa – i od razu rozumiesz, gdzie się znajdujesz.
Zmonopolizowali rynek wyjątkowych reżyserów. Sofii Coppoli. Ari Aster. Yorgos Lanthimos. Barry’ego Jenkinsa. Ci reżyserzy nie pracowali tylko dla A24 – oni są samym studiem. Ich praca przypomina A24, ponieważ studio dało im linę, dzięki której mogli wspiąć się tak wysoko, jak chcieli. I wspięli się. „Moonlight” zdobył Oscara, „Wszystko na raz” przełamało granice gatunków. To nie jest underground w pogardliwym sensie. To arthouse, który naprawdę zarabia pieniądze.
A24 stało się synonimem pewnego uczucia, a nie tylko logo produkcyjnego.
HBO Max jest oczywiście głównym archiwum ich wcześniejszego katalogu. Czy chcesz głębokie rarytasy? Idź tam. Ale po co płacić? Lipiec jest tuż za rogiem. Letnia hibernacja jest ekscytująca. Masz godziny światła dziennego i absolutnie żadnej motywacji.
Sprawdź Tubi, Kanopy, Plex, Pluto TV. Dostępne są tam właśnie największe hity.
Czy chcesz Ptasia Pani? Ona tam jest. Bostoński punkowy dziennik Grety Garwig czeka. „Red Rocket”? Sean Baker, bez ogródek wypowiadający się na temat boomu na wypożyczanie filmów wideo, prawdopodobnie będzie odtwarzany gdzieś na bezpłatnej platformie. Wystarczy spojrzeć.
Więc co robisz dziś wieczorem? Przewijasz TikTok lub faktycznie oglądasz coś wartościowego?
Oto, co jest dostępne za darmo. Patrzeć. Nie myśl za dużo. Ekran czeka.
