W ostatnim czasie giganci technologiczni byli skłonni do podwyżek cen. Ceny komponentów rosną i płacą za to nasze portfele.

Apple dołączyło do tego klubu. W czwartek firma ogłosiła podwyżki cen MacBooka Neo i iPada. Neo kosztuje teraz 699 dolarów, a iPad 449 dolarów.

Niektóre produkty pozostają dostępne.

Ceny iPhone’ów nie uległy zmianie. Apple Watch, a także wyświetlacze, Apple Pencil, etui i klawiatury pozostały niezmienione. Dziwne, prawda?

Apple przypisał to brakowi pamięci o dostępie swobodnym (RAM). W przypadku komputerów ma to sens.

Ale dlaczego nie dotykali telefonów i zegarków? Przecież to też są komputery. Tylko mniejszy.

Scott Stein z CNET uważa, że ​​to kwestia czasu. Nazywa to „zdejmowaniem plastra”.

Czekają na jesień, żeby zerwać ten plaster.

Apple zwykle prezentuje nowe telefony we wrześniu. Ważne wydarzenie. Dużo szumu. Stein sugeruje, że Apple czeka na odpowiedni moment, aby połączyć podwyżki cen z wypuszczeniem nowego sprzętu. O wiele łatwiej jest to zaakceptować, jeśli nadal dostajesz „nowy” produkt.

Wątpi, czy cokolwiek pozostanie na uboczu na zawsze.

„Nie sądzę, aby jakikolwiek produkt Apple uniknął podwyżek cen” – powiedział. Większość urządzeń działa na chipach, których każdy potrzebuje. Chipsy to gorący towar. Chipsy są drogie.

Apple nie komentuje tej sytuacji. Typowa cisza.

Co stanie się dalej? Zależy od silikonu.

Krążą pogłoski o możliwej umowie z Intelem. Dlaczego? Ponieważ Taiwan Semiconductor (TSMC) jest zasypywany zamówieniami. Jeśli nie będzie wystarczającej liczby żetonów, ceny będą nadal rosły. Jeśli podaż się poprawi… może nie.

Historia jednak mówi inaczej.

W końcu zapłacimy. My wszyscy. I czy to dzisiaj, czy tej jesieni 🍎