Google może radykalnie zmniejszyć ilość bezpłatnej przestrzeni dyskowej.
Od 15 GB do marnych 5 GB.
Jeśli najnowsze raporty Android Authority są prawdziwe, nowe konta Gmail będą poważnie ograniczone, chyba że sam podejmiesz wysiłek. Ta „wysiłek” polega na powiązaniu zweryfikowanego numeru telefonu. Dopiero wtedy Google odblokuje resztę Twojego limitu danych.
Teraz dzieje się tak tylko w niektórych regionach. Przynajmniej na razie.
Rzecznik firmy z siedzibą w Mountain View potwierdził, że „testuje nową politykę przechowywania”. Twierdzą, że to posunięcie poprawia jakość usług, poprawia bezpieczeństwo kont i ułatwia odzyskiwanie danych. Powiedzmy, że to logiczne.
Ale spójrzmy głębiej.
Wymaganie numeru telefonu zapobiega tworzeniu nieskończonej liczby śmieciowych kont. Zmusza Cię także do wejścia do ekosystemu, na którym firmom łatwiej jest zarabiać. Część internautów uważa, że jest to jedynie zachęta do przejścia na plany płatne. Kto może ich winić? Po tym jak Google One zaczął oferować coraz atrakcyjniejsze pakiety.
Nie wiemy, czy będzie to miało wpływ na USA. Na razie rynki afrykańskie wydają się być poligonem doświadczalnym. Ale nie bądź naiwny. Google uwielbia rozszerzać swoje płatne poziomy. Teraz wprowadzają do tego technologię Gemini AI, oferując plany zaczynające się od 8 dolarów miesięcznie za 200 GB.
„Testujemy nową politykę przechowywania… aby zachęcić użytkowników do poprawy bezpieczeństwa swoich kont”.
Wyścig o miejsce do przechowywania
Pamiętacie rok 2004?
Gmail zaczynał od 1 GB. Tylko jeden gigabajt. Wtedy wydawało się to niemożliwe. Większość usług oferowała tylko kilka megabajtów. Google zmienił grę, umożliwiając ludziom gromadzenie swojego cyfrowego życia. Wyszukiwanie stało się królem, ponieważ można było przechowywać wszystko.
Liczba ta stale rosła.
2 GB w ciągu roku.
Potem 7 GB.
Następnie 10 GB.
A w 2013 roku osiągnięto obecny bezpłatny limit 15 GB.
Dlaczego?
CNET zadał to pytanie w 2013 roku i dał nam prawdziwą odpowiedź: pieniądze. Zawsze pieniądze. Jeśli dadzą ci przestrzeń, powstrzymują cię. Wpychają cię do ekosystemu. Dysk Google, Gmail, Zdjęcia Google – wszystko to ma teraz ten sam „zasobnik” o pojemności 15 GB. To było mądre posunięcie, mające na celu zatrzymanie użytkowników. Jest mniejsza szansa, że trafisz do konkurencji, która oferuje mniej miejsca.
Te dni prawdopodobnie dobiegają końca.
Dzisiaj polem bitwy nie są klienci poczty e-mail. To jest sztuczna inteligencja. Google wprowadza funkcje Gemini we wszystkich swoich usługach. Chcą, żebyś płacił za inteligencję, a nie tylko za miejsce na dysku. Bariera wejścia była kiedyś niska. Teraz? Może znowu stać się kosztowny.






















