Ważna wiadomość na czwartek. Apple podniosło ceny niemal wszystkiego. Nie tylko trochę. Firma obwinia „RAMageddon” (kryzys pamięci), twierdząc, że koszty pamięci i przechowywania gwałtownie rosną w miarę wykupu komponentów przez centra danych oparte na sztucznej inteligencji. Dyrektor generalny Tim Cook nazywa to „nieuniknionym”.
Dotknięte były: iPad, Mac, Apple TV, HomePod i VisionPro. Wydaje się, że jedynymi, którzy przeżyli, są iPhone i Apple Watch.
Jestem zły z powodu MacBooka Neo.
Pamiętacie to urządzenie? Ten sam, który Apple obiecał wypuścić dla studentów przy ograniczonym budżecie. W końcu mieliśmy komputer Mac, którego zakup nie wymagał kredytu. Ale to trwało około trzech miesięcy. To już koniec. A dokładniej, stało się droższe.
Neo został wprowadzony na rynek w cenie studenckiej wynoszącej 499 dolarów. To było opłacalne. Następnie cena wzrosła do 599 dolarów. A teraz? Cena wywoławcza w sklepie Apple wynosi 699 dolarów. Studenci nadal mogą go kupić za 599 dolarów ze zniżką edukacyjną, a od dzisiejszego ranka na Amazon kosztuje 590 dolarów. Jest to jednak wzrost o sto dolarów w stosunku do ostatniej „okazyjnej” ceny.
Starszy model z Touch ID i większą ilością pamięci? Kolejne sto dolarów droższe. Cena regularna 799 USD, student 699 USD. Amazon utrzymuje cenę na poziomie 690 dolarów.
Dlaczego?
Apple obwinia chipy. Mówią, że popyt na komponenty AI pochłania całą pamięć RAM i SSD. Technicznie ma to sens. Wyjątkiem jest to, że bazowy Neo ma jedynie 8 GB RAM-u i dysk SSD o pojemności 256 GB. Czy 8 GB to obecnie najdroższy element na świecie? Ledwie. A starszy model tylko dodaje miejsce na dysku bez zwiększania pamięci, ale jednocześnie kosztuje 100 dolarów więcej? Trochę drogie.
Podejrzewam, że prawda jest dużo mroczniejsza.
Apple wykorzystał nadwyżki chipów z produkcji iPhone’a do stworzenia pierwszej partii Neo. Dla nich było tanio. Tych chipsów już nie ma. Pierwsza partia 5-6 milionów urządzeń została wyprzedana. Następna partia będzie wynosić 10 milionów. Oznacza to rozpoczęcie nowej produkcji. Mianowicie prawdopodobnie musieli wyprodukować niestandardowe chipy A18 Pro dla Neo, zamiast poddawać recyklingowi resztki zapasów. To kosztuje. Prawdziwe pieniądze.
„RAMageddon” to wygodna wymówka. Obejmuje zmianę w procesie produkcyjnym.
Apple najwyraźniej nie skomentował tej teorii. Ale cisza mówi głośno, zwłaszcza gdy ceny podzespołów rzekomo wszędzie rosną.
Przyjrzyj się pozostałej części linii. Cena MacBooka Air wzrosła o 200 dolarów. MacBook Pro podrożał o 300 dolarów.
13-calowy Air kosztuje teraz 1299 dolarów. 15-calowy – 1499 dolarów. Maszyny te mają 16 GB pamięci RAM i dysk SSD o pojemności 512 GB. Naprawdę potrzebują więcej żelaza. OK. Z Pro jest jeszcze gorzej. Premiera odbyła się w cenie 1999 dolarów za wersję 14-calową i 2999 dolarów za gigantyczną wersję 16-calową. Te bestie otrzymały dyski o pojemności 1 TB.
Apple oświadczyło w oświadczeniu, że nigdy nie widziało tak szybkiego i tak wysokiego wzrostu cen. Mówią, że nie mają wyboru. Może. A może przywracają równowagę linii produktów, która okazała się tańsza w produkcji, niż pierwotnie planowano.
Przepaść pomiędzy Neo i Air przynajmniej się powiększa.
Wcześniej? Ceny powietrza zaczynały się od 1099 dolarów. Neo – od 599 dolarów (cena studencka). Różnica? 500 dolarów.
Teraz? Powietrze kosztuje 1299 dolarów. Neo – 599 USD (lub 699 USD, jeśli przegapiłeś kod promocyjny). Różnica wynosi 600 dolarów.
Można więc argumentować, że Neo jest w rzeczywistości stosunkowo tańszy w porównaniu do modelu premium. Pocieszająca myśl, jeśli kupujesz ją na uniwersytet. Ale czy czujesz się zwycięzcą, jeśli zapłacisz 100 dolarów więcej, ponieważ alternatywa jest o 200 dolarów gorsza? Nie. To wygląda na wzrost ceny. Edukacja staje się coraz droższa. Żywność staje się coraz droższa. Laptopy są coraz droższe.
Problemy dotyczyły nie tylko laptopów. Atakowane są także komputery stacjonarne.
iMac kosztuje teraz 1499 dolarów (wzrost o 200 dolarów). Mac Mini z procesorem M4 powraca do oferty — 16 GB pamięci RAM i 256 GB pamięci — ale w cenie wyższej o 200 dolarów w porównaniu z poprzednim wariantem. Mac Mini z chipem M4 Pro również poszybował w górę o 200 dolarów.
Mac Studio ma to w całości.
Ceny modeli M4 Max wzrosły o 500 dolarów, zaczynając od 2499 dolarów zamiast 2299 dolarów. Studio z chipem M3 Ultra stało się droższe o 1300 dolarów. Obecnie kosztuje 5299 dolarów.
Siadamy i patrzymy na czeki, które się wydłużają.
Czy było to warte całego zamieszania? Dla studentów marzenie o niedrogim wejściu do zamkniętego ekosystemu Apple wydaje się coraz mniej obietnicą, a coraz bardziej tymczasowym chwytem marketingowym.
Jest szansa, że i tak go kupisz. Nie ma alternatywy.


























