Większość ludzi w USA prawdopodobnie rozmawiała z Claudem lub ChatGPT. Wiemy, że są wykorzystywani jako korepetytorzy, psychoterapeuci, a nawet romantyczne substytuty. Jednak głęboka, skomplikowana rzeczywistość tego procesu pozostaje ukryta.
Dlaczego? Ponieważ mówienie o „małżonku-bocie” jest napiętnowane. To nie jest temat na pogawędkę na czacie grupowym.
Mashable zbadał tę ciszę. Rozmawiali z trzema różnymi osobami: babcią, przedsiębiorcą technologicznym i antropologiem AI. Ich historie pokazują, że sztuczna inteligencja to nie tylko zabawka. To jest narzędzie. Pożytek. A czasem ostrzeżenie.
Jak babcia wykorzystała sztuczną inteligencję do walki z okręgiem szkolnym
Barbara (imię zmienione ze względu na prywatność), lat 71, uderzyła w ścianę. Pomocy potrzebował jej wnuk, który ma trudności w uczeniu się. Władze okręgu szkolnego odmówiły wsparcia. Rodzice nie zgodzili się. Rodzina utknęła w biurokratycznym kręgu.
„Wydawało się, że nigdy nie otrzymaliśmy jasnych odpowiedzi” – Barbara powiedziała Mashable.
Ona sama jest byłą nauczycielką. Znała procedurę: coroczne przeglądy, góry papierkowej roboty, testy poznawcze, oceny. Przesłała to wszystko do ChatGPT.
Ale nie było to tylko powierzchowne zrozumienie. Korzystali z bezpośrednich próśb. Nakarmili wzorcowe stanowe przepisy dotyczące niepełnosprawności. Włączyli do kontekstu podręcznik Departamentu Edukacji dotyczący Ustawy o edukacji osób niepełnosprawnych (IDEA).
Modelka nie przedstawiła im „niepodważalnych dowodów”. Dała im jasność. Przygotowała ich na spotkanie.
Zatrudnili także ludzkiego prawnika. Wysiłek zespołowy. Wynik? Wnuk zachował wymagane usługi wsparcia.
„Wydaje mi się to zaskakujące i trochę przerażające… Naprawdę staram się nie mówić mu o sobie zbyt wiele.”
– Barbara, użytkownik ChatGPT
Barbara nie postrzega ChatGPT jako przyjaciela. Uważa to za „przerażające”. Jednak bot wie o niej dużo. Rekomendacje produktów. Planowanie trasy po Irlandii. Rozważył nawet szacunki dotyczące naprawy Hondy CRV za 800 dolarów.
“Płukanie przekładni za pomocą maszyn wysokociśnieniowych? Unikaj tego” – poradził.
Cechuje się profesjonalnym i skutecznym podejściem. Jednak poufność tych danych jest niepokojąca.
Antropolog AI zarządzający zespołami agentów
Matt Artz nie jest taki jak ty czy ja. Jest menedżerem produktu AI i doktorantem z antropologii obliczeniowej. Ma również subskrypcję Claude Max za 200 USD miesięcznie.
To jest ważne.
Subskrypcje najwyższego poziomu oferują większą moc obliczeniową. Więcej przetwarzania. Artz wykonuje więcej pracy szybciej. Zarządza zespołem agentów o imieniu Claude. Bez stałego nadzoru.
Stworzył osobistą stronę internetową w oparciu o własny przewodnik po stylu. Polecił agentom sprawdzenie jego artykułów naukowych. Poprosił ich nawet o skatalogowanie 200 000 artykułów z czasopism antropologicznych w Wikidata.
Ale Artz jest świadomy ograniczeń. Duże modele językowe (LLM) są probabilistyczne. Nie są nieomylni.
„To nie jest idealne” – mówi. „Obecna sztuczna inteligencja agenta nie jest przeznaczona do zadań wyższego rzędu… wymagających 100% dokładności”.
Nadaje agentom ścisłą strukturę. W przeciwnym razie improwizują. Improwizacja grozi utratą danych.
Wykorzystuje również sztuczną inteligencję do rutynowych zadań. Wybierasz sofę? Gotowy. Optymalizuje sen? Załadował do Claude’a dane z lat. Sztuczna inteligencja zidentyfikowała zmienne w jego wieczornej rutynie, które powodowały dodanie 20 minut głębokiego snu każdej nocy.
Ale oto, co jest przerażające: nierówność intelektualna.
Nie każdy ma budżet na najlepsze modele. Nie każdy wie, jak pisać skuteczne podpowiedzi. Jeśli nie możesz kłócić się ze sztuczną inteligencją, po prostu akceptujesz wszystko, co ci oferuje.
„Jak dużo inteligencji faktycznie można kupić, prawda?” – pyta Artz.
Płacisz więcej, uzyskujesz lepsze wyniki. To proste. I to jest nierówne.
Ekspert od cyfrowego detoksu, który nie może uciec przed sztuczną inteligencją
Larissa May, 32 lata, jest osobą złożoną.
Jest zwolenniczką cyfrowego zdrowia. Pionier ruchu cyfrowego detoksu. Jest współzałożycielką #HalfTheStory, organizacji charytatywnej, która uczy nastolatków, jak lepiej współdziałać z technologią. Walczyła o szkoły wolne od telefonów u boku przywódców politycznych.
Czy ona jest luddytką? Nie.
Jest współzałożycielką Ginko, narzędzia AI dla rodziców. Używa Claude’a jako „partnera szkoleniowego”.
„Sztuczna inteligencja to niesamowity partner szkoleniowy” – mówi. Prosi go, aby udawał dyrektora ds. marketingu krytycznego i niszczył jej prezentacje. Do notatek używa Granoli. Do dyktowania – Wispr Flow.
May rozumie, o co chodzi. Młodzi ludzie zwracają się do chatbotów, ponieważ prawdziwy świat jest złożony. W pracy jest samotnie. Zmęczenie po pandemii jest faktem. Chatboty oferują zielony pokój. Prywatna przestrzeń, w której możesz być dla siebie miły.
Jednak widzi pułapkę.
“Media społecznościowe zhakowały naszą dopaminę. Sztuczna inteligencja hakuje oksytocynę na wiele sposobów. Hormon więzi międzyludzkiej.”
Łatwo się przywiązać. Firmy technologiczne zarabiają na tym uczuciu.
Rada Maya? Odłącz w inny sposób.
„Nie chodzi o czas spędzony z technologią. Chodzi o chwile, kiedy nie korzystasz z technologii.
Spędź dzień bez sztucznej inteligencji w pracy. Zobacz, jak bardzo jesteś uzależniony. Zrozum, które umiejętności poznawcze zanikają.
Pomyśl o sztucznej inteligencji jak o GPS. Pokazuje kierunki. Ale ty idziesz.
„Jeśli nie, sztuczna inteligencja cię poprowadzi”.
























